„Nie interesuję się polityką”

Ta fraza pada w naszym życiu codziennym dość często. Przed wyborami — nawet bardziej. Zbyt często.

Mówimy tak, bo polityka zdaje się być czymś odległym. Ale jej skutki — wyższe podatki, nowe opłaty, zakazy i nakazy — okazują się być czymś bardzo bezpośrednio odczuwalnym, prawda?

Mówimy tak, bo polityka ma reputację czegoś „brudnego”. „Po co tam idziesz, po co Ci ten brud” — słyszałem nie raz przed tymi wyborami. I zawsze odpowiadałem tak samo.

Uczestnicy brudnych gierek politycznych bardzo chcą, by obywatele się polityką nie interesowali. By uważali ją za zajęcie brudne, niegodne, słowem — by dali im spokojnie się nią zajmować i nie robili konkurencji. I przede wszystkim — nie zadawali niewygodnych pytań.

Polityka jest rzeczą trudną. To w końcu rządzenie państwem. W demokracji państwem rządzi każdy z nas. Każdy z nas rządzi też swoim miastem, wybierając władze samorządowe. To są skomplikowane rzeczy, staramy się wybrać najlepszych, a wybieramy takich samych ludzi, jak my czy nasi sąsiedzi. Z którymi trzeba tak samo pracować przez cały czas, żeby razem zbudować coś fajnego. Którym dajemy do rąk narzędzia w czasie wyborów — ale powinniśmy też raz na jakiś czas sprawdzać, jak mu idzie i pytać, jak leci, czy potrzebuje pomocy.

Wybory nie są raz na 4 lata, tylko trwają przez całe te cztery lata — i obowiązkiem każdego obywatela jest nie tylko wybranie sobie reprezentantów, ale też praca z nimi przez całą kadencję. Bo obowiązki obywatela nie kończą się na oddaniu głosu.

Władza jest odpowiedzialnością. My, obywatele, dzierżymy ją w swoich rękach. Jest to odpowiedzialność za nasze otoczenie, nasze drogi, domy, podatki, ceny ogrzewania i milion innych rzeczy. Brzmi trudno, prawda? Ale trudne jest też bycie dorosłym, z całą idącą za tym odpowiedzialnością.

„A co, jeśli nie chcę być dorosłym?” — trudno, życie Ciebie o to nie pyta. Toczy się swoim biegiem niezależnie od tego, czy Ci się to podoba, czy nie.

„Nie interesuję się polityką” — a polityka się Tobą i tak interesuje. Pójdź na wybory, oddaj ważny głos, a potem przez cztery lata współpracuj ze swoimi wybrańcami. Bo jak zrobi to ktoś inny, efekty mogą Ci się nie spodobać. Bo jak Ty tego nie zrobisz — nic się nigdy nie zmieni na lepsze.

(politinė reklama — tak na wszelki wypadek, żeby absurdalnym i obrażającym inteligencję wyborców przepisom Głównej Komisji Wyborczej się stało zadość)