Piotra Kępińskiego „nie wiem, a się wypowiem”

Zniszczony krzyż na Rossie — efekt pracy robotników w dzień, a nie wandali w nocy

Zniszczony krzyż na Rossie — efekt pracy robotników w dzień, a nie wandali w nocy

Piotr Kępiński mieszka ponoć w Wilnie. Nie wiem, nigdy go na mieście nie widziałem, ale wierzę na słowo. Jak jednak w polemice z tekstem Rafała A. Ziemkiewicza „Przez zgliszcza do Europy” („Do Rzeczy”, nr 36/2014) zaczyna się rozpisywać o szczegółach, to odnoszę wrażenie, że Wilno zna chyba bardziej z opowieści, a i to raczej kogoś, kto w Wilnie bardziej bywa, niż jest.

Kępińskiemu się nie spodobał fragment, w którym Ziemkiewicz buduje analogię Ukrainy z Litwą w kontekście polskiej polityki zagranicznej:

„Przecież tak bardzo staraliśmy się przychylić Litwinom nieba, okazać im jak najdalej idącą solidarność w ich staraniach o uniezależnienie się od Rosji, być ich adwokatem w Unii Europejskiej. W imię jednostronnej antyrosyjskiej solidarności Polska zupełnie odpuściła sobie starania o przestrzeganie w przypadku mieszkających na Litwie Polaków (…) standardów praw mniejszości etnicznych gwarantowanych przez Unię Europejską. (…) Zamknęliśmy oczy na barbarzyńskie zniszczenie zabytków Wilna i innych miast, z których pod pretekstem renowacji w ciągu kilku lat pousuwano  wszystkie ślady polskości – barokowe epitafia czy inskrypcje na pomnikach, które przetrwały czasy sowieckie, zostały wymłotkowane (…)”

 

Piotr Kępiński broni Litwy, że „nie my jedyni przychylaliśmy nieba, nie pierwsi uznaliśmy jej niepodległość” — chociaż nie ma to przecież znaczenia, czy pierwsi czy trzeci. Ma zaś znaczenie to, że to polscy działacze przybywali wspierać „Sąjūdis” w trudnym roku 1990, to Polska zaoferowała Litwie pomoc w — gdyby do tego doszło — utworzeniu rządu na wygnaniu, i udzielała wszelkiej innej pomocy. To Polska utworzyła później wspólny z Litwą batalion, i to właśnie Polska Litwę najaktywniej wciągała do NATO. I dziś to polski „Orlen” dziś przez państwowe litewskie koleje jest szykanowany, a Polacy są na Litwie obywatelami drugiej kategorii.

Jeszcze lepiej zaś jest w kwestii zabytków. Tutaj Piotr Kępiński uważa, że w ogóle nie ma o czym mówić, bo w Zaułku Literackim jest tablica upamiętniająca Mickiewicza, a nieopodal w podwórku — Słowackiego. Więc problemu nie ma.

Otóż, problem jest, i to poważny. Zniszczone zostały zabytkowe tablice w budynkach obecnego Uniwersytetu Wileńskiego (w czasach świetności — Stefana Batorego), co sam Kępiński przyznaje. Czego nie raczy wspomnieć — że historyczną Celę Konrada w klasztorze bazyliańskim przeniesiono w inne miejsce, żeby nie przeszkadzała inwestorom. Że nie tak dawno zniszczono napisy na dawnym budynku Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Że wyzierające spod tynku polskie szyldy są niszczone. Że nawet tablica z rokiem założenia na kościele św. Teresy została zastąpiona przez inną, wyłącznie w języku litewskim i z uboższą treścią. Że barbarzyński „remont” kaplicy Ostrej Bramy wzburzył nawet litewskich konserwatorów zabytków.

Osobnym tematem jest systematyczne niszczenie polskich cmentarzy. Pięć lat temu na Rossie ścinano zdrowe drzewa, a dwumetrowe belki zrzucano wprost na groby, bez żadnej asekuracji. Skutki tego zbydlęcenia uwieczniłem na zdjęciach, jedno z nich ilustruje ten wpis.

Piotr Kępiński radzi Ziemkiewiczowi, by nie zabierał głosu w sprawach, na których się nie zna. Proponuję, by się zastosował do własnej rady.

Jedyne, o co bym się w tym wątku mógł przyczepić do tego cytatu z Ziemkiewicza — że napisał o zniszczeniu „wszystkich” śladów polskości. Jeszcze nas trochę zostało.