Ludoviko Zamenhof Strato

Będąc sobie ostatnio w Gdańsku, który to pobyt, swoją drogą, bardzo chwalę sobie i osobom, które go umożliwiły, odpoczywałem od internetów i idiotyzmów świata bynajmniej niewirtualnego, które mają miejsce na Litwie. Ot, wakacje, można by rzecz.

Wróciwszy, zastałem me Wilno w stanie informacyjnym takim, w jakim je opuściłem, czyli skłaniającym do żałowania powrotu. Jedną z niezaskakujących nowości było orzeczenie Najwyższego Sądu Administracyjnego Litwy o nazwaniu ulicy w rejonie wileńskim imieniem Juliana Tuwima. NSA uznał, że ulicę rada samorządu, zdominowana przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie, nazwała bezprawnie. Do sądu sprawę zgłosił rządowy komisarz na nieistniejący już powiat wileński Jurgis Jurkevičius, socjaldemokrata i mąż stanu, uznał bowiem, że Tuwim nie jest zasłużony dla Litwy, a być powinien, by jego imieniem nazwać można było anonimowy dotąd odcinek żwirówki.

Kilka lat temu podobna farsa miała miejsce w przypadku szkoły na Lipówce, jakże mi bliskiej przez wzgląd na niegdysiejsze pobieranie w niej nauk. Szkołę chciano nazwać imieniem Tadeusza Kościuszki, ale skuteczna interwencja litewskiego męża stanu dr doc. hab. nauk humanistycznych Kazimierasa Garšvy, utrzymującego, że Kościuszko się Republice Litewskiej nie przysłużył i nawet jej obywatelstwa nie miał, wybiła pomysłodawcom to z głowy.

Nietrudno zatem wyobrazić, jakież było moje zdziwienie, gdy w Gdańsku natrafiłem na ulicę Zamenhofa. Oto bowiem białostocki Żyd, który stworzył konkurencyjny dla polskiego (litewskiego też zresztą) język, nie miał polskiego obywatelstwa (gdańskiego zresztą też nie), w Gdańsku, w którym w życiu nie był, ma swoją ulicę. Z punktu widzenia republiki litewskiej jest to absulutnie niepojęte, prawda?

Otóż nie. Ulica Ludwika Zamenhofa jest także w Wilnie.